„W uśmiechu ci do twarzy…”

Idę do ciebie ubrana w uśmiech
Mówiłeś przecież „w uśmiechu ci do twarzy”
Idę do ciebie ubrana w ciepłą nagość
Mówiłeś przecież „naga wyglądasz najpiękniej”

Stoję przed tobą ubrana w pragnienie
Mówiłeś przecież „tak pragnąć nikt nie umie”
Wpatruję się w ciebie nieskromnie, zachłannie
Mówiłeś przecież „chcę widzieć twą rozkosz”

Leżę przed tobą ubrana w oddanie
Mówiłeś przecież „jesteś cała moja”
Biorę sobie ciebie jak zwykle bezwstydnie
Mówiłeś przecież „jestem cały twój”

Otwieram ci siebie ubrana w niecierpliwość
Mówiłeś przecież „już pragnę być w tobie”
Oplatam cię nogami ubrana w twoje imię
Mówiłeś przecież „Kochanie, Gwiazdeczko!!!”

I zatapiamy się w sobie z rozmysłem, niespiesznie
I oddajemy się sobie każdym drobnym gestem
I jednoczą się nasze ciała, serca i oddechy
I wtulamy się w siebie wzajemną rozkoszą

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.