Dojrzewanie

Rozpiąłeś mnie z siebie jak z mokrego płaszcza
Zdjęłam z ciebie maskę jak kurtkę puchową
Stanęliśmy nadzy przed sobą, zdziwieni
Że ciała mamy piękne i dusze bogate

Trzymając się za ręce ruszyliśmy w drogę
Słońce w naszych oczach topiło swój blask
Niebo nam się kładło prawie pod stopami
Więc szliśmy do przodu, codziennie na nowo

Ty z uporem pytasz: dlaczego tak późno?
Dlaczego pod górę i ciągle pod wiatr
Dlaczego musieliśmy wypić ogień z wodą
skosztować rozpaczy, by dotrzeć do Teraz

Ja ci odpowiadam, że czas musiał dojrzeć
i musiał dorosnąć do naszego My
By spełnić marzenia, z których wyrośliśmy
By udźwignąć wszystko, co trzymamy w dłoniach

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.