Modlitwa dla….

Nie klękam przed tobą, nie pochylam głowy
A jednak gadam z tobą znowu całkiem szczerze.
Serce mam mocno rozumem podszyte
i wiesz najlepiej, że w ciebie nie wierzę.
To moje życie trochę do poprawki,
Sypnij więc obficiej rozwagą, spokojem.
Poodnajduj klocki, które pogubiłem
Bym poczuł, że to życie naprawdę jest moje.
Bym wziął się do galopu, ruszył z miejsca skałę,
Bym zakamarki serca przed zimą przewietrzył.
Bym nie marnował żadnej szpakowatej chwili
Bym nie był tym ostatnim, ale znowu pierwszym.
Daj siłę i cierpliwość do siebie samego
I kopnij czasem w to najczulsze miejsce,
bym boleśnie odczuł, że tak być nie może
Kiedy mi się znowu totalnie nic nie chce.
I zostaw mi tę miłość, która odnalazłem
Tę, co przy mnie stoi dniem i nocą ciemną.
To o nią błagałem cię kiedyś pod drzewem
I w końcu nadeszła, i w końcu jest ze mną.
Pozwól mi się cieszyć jej ciepłem i ciszą.
Pozwól mi zakończyć tę życia dwoistość.
Obraz z pod mych powiek niech ciałem się stanie,
A pamięć dotyku zamień w rzeczywistość.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.