W liczbie mnogiej

Zgubiona na szlaku gdzieś pomiędzy myślami
Ubrana kolorami lasów i połonin
Wędruję ciągle dalej, poza zakręt wzroku
W plecaku niosę siebie i ciebie i świat
Włosy płoną mi w słońcu roześmianych twarzy
Gaszę pragnienie duszy ciszą i wolnością
Słucham w drodze słów wielu,
Chowam wszystkie w pamięci
Pewna, że każde szczere
Wiatrem nie podszyte
A gdy wieczór zapada i stawia pytania
Budzi skryte pragnienia,
przepytuje z wiary
Obok siebie mam serca,
Ww liczbie mnogiej się piszę
Więc choć smutek gdzieś krąży
We mnie domu nie znajdzie

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.