oczekiwanie pachnące cynamonem

Tak sobie myślę… za miesiąc zacznę dekorować swój dom na Święta. Nie wyobrażam sobie swoich 4 kątów bez przytulaśnych bałwanków, delikatnie skrzącej się kolorami tęczy choinki, dekoracji, bibelotów, pieknie udekorowanego stolu. Domu po prostu w święta nie może się obyć bez zapachu cynamonu i blasku świec!!!. I trochę mi smutno, że (jak co roku do czterech lat) spędzę te święta w ciszy i zamyśleniu, spiewając kolęde na jeden tylko głos. Cóż, Szczecin jak na mój stan zdrowia troszkę zbyt daleko… Dzieciaki pojadą na święta do ojca i całej rodziny.. a mi zostanie serdeczna i cieplutka zaduma. Jeśli spadnie śnieg przejdę się na spacer swoją ulicą i będę dobrze życzyła i cichutko mamrotała pod nosem zaklęcia, aby wszystkie życzenia, które mijam zamieniły się w codzienność i zalśniły szczerozłoto w ludzkich sercach. I będę się cieszyła, że jestem wolna i spokojna… To będzie dobry czas, niezaleznie od tego, co przyniesie ze sobą w worku. W każdym wypadku będzie to początek…. czego?! Nie wiem, ale wiem, że moje życie jest piękne niezależnie od tego co przynosi. A ponieważ ja jestem cała jesienna to cóż.. najczęściej przynosi wszystkiego po trochu: trochę słoty i trochę babiego lata. I tak jest dobrze! Uwielbiam ten ostatni miesiąc oczekiwania na ten magiczny czas życzliwości i dobroci

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.