Kochanie.. usypiam…

Jestem śpiochu jestem
Dobrze przytulić się będzie do ciebie w ciemną, zimną noc. Ogrzać się twoim gorącym ciałem, jak zawsze spragnionym pieszczot i kochania…
Zagarnąć ramionami i słodko spać albo kochać się najpierw powoli i z namaszczeniem… by rozpalać cię coraz bardziej i bardziej… przyśpieszyć i wzmocnić… i tak do upadłego… do ekstazy.
Do ekstazy… by potem zmienić mokre prześcieradła i znów się wtulić w twoje ciepło i twój zapach.
Otoczyć cię ramionami przytulić cię do piersi i słuchać twojego oddechu we śnie

urlopowa tasiemka

Tak tęsknię za twoim ciałem… za udami i brzuchem
ramionami i ustami
oczami i włosami
za stopami i piersiami
za skórą aksamitną
za sokiem twoim słodkim
za rozmową godzinami,
za wyznaniami i zwierzeniami
Tak tęsknię!
Tak tęsknią moje dłonie… za dotykiem
za taklią twoją, za karkiem
za sutkami, za twoim zapachem tęsknię
za włosami, gdy opadają mi na twarz
za ustami najsłodszymi
Tak tęsknię!
TAk tęsknią moje uszy za twoim głosem
za śmiechem, za opowieściami o życiu
a dłonie moje… tak strasznie tęsknią!!!
Tak strasznie tęsknią moje oczy za twoim widokiem
w sukience, spodniach i nagą
Tak strasznie tęsknią
A on tęskni za twoimi ustami
I za nią… gorącą i zawsze mokrą,
ściskająca się w orgaźmie
za tak cudowną
Tak tęsknię!
Jeszcze trochę kochana!

Tak, jak ja kocham…

Jak ja kocham cię tak kochać
Kurwa mać!!!
Tak trzymać cię w swoich rękach
Tak nie pozwolić ci uciec
Tak się znęcać, tak się znęcać
Tak tymi orgazmami cię wykańczać
Tak patrzeć jak rozpływasz mi się w dłoniach
Trzymać cię i znęcać się nad tobą
Zamęczać cię pieszczotą…
Patrzeć jak się wijesz…
To jest po prostu… ja wtedy dostaję szału…
Uwielbiam to, to największa rozkosz jaką osiągnąłem w życiu
Tak się objawia moja brutalność – zamęczać cię orgazmami
Spijać z ciebie tę rozkosz, patrzeć jak twarz ci się zmienia, jak jęczysz
a potem odrzucić cię na bok i patrzeć jak jeszcze się wijesz.
A jak czasem dostajesz tych skurczy i tak cię trzyma – to jest najpiękniejsze
Jak leżysz taka zmęczona, taka zjebana
To jest jedyne w swoim rodzaju, to piękne tak patrzeć
Jak leżysz taka zmęczona taka wyczerpana i taka niezaspokojona
Bo wiem, że za pięć minut znowu mogę cię męczyć, kochać, pieprzyć, całować….
Takie piękne zmęczone ciało, pachnące i mokre… takie bez siły
To jest tak piękne, nic piękniejszego już być nie może….
Kocham cię!!!
No… to boskie jest!!!

W lustrze pożądania…

W lustrze pożądania widzę, Cię, kochana!
Leżysz na posłaniu kusząca i naga
Tkanina jest życia nicią żądzy tkana
Ale by to przyznać, potrzebna odwaga!
W lustrze pożądania widzę miedź we włosach
Co się jak ogniste wydaje płomienie!
Twoje imię będę sławił pod niebiosa
Bo niczym spełnione zdajesz się marzenie!
W lustrze pożądania widzę Twoje usta
Lekko rozchylone z koniuszkiem języka!
Widzę, że Ci słodka marzy się rozpusta
Pragniesz, bym intymnych mógł Twych sfer dotykać!
W lustrze pożądania widzę Cię, kochanie!
Powietrze gorące jest od pożądania
Dzika nam namiętność rozpali posłanie!
Feniks się miłości z ognia żądz wyłania…

Widzę…

Słonko rude :-P ciało twoje widzę w oczach cały czas. Gdy zmrużę oczy… widzę cię.
Gdy zamykam widzę nadal wyraźnie…
Krągłość bioder, piękność ud, gładkość brzucha…
Oczy iskrzące pożądaniem.
Ramiona piękne i ciepłe
Plecy z talią przecudną a pod nią pośladki
tak kształtne i twarde :-P
tak zachęcające do kochania jak cała ty… kobiecość przeogromna!
Tylko wejść w ciebie i pieścić…
pieścić bez końca :-P

Tam, gdzie ty

Chcę być z Tobą tam gdzie Ty
chcę być obok i czuć co Ty
choć oddzielnie, ale razem
oglądać obrazy malowane życiem
i w myślach prowadzić dyskusje.
O kolorach, barwach i odcieniach
którymi malarz chciał pokazać nam życie
choć oddzielnie, ale razem

W plątaninie korytarzy i sal
oddzieleni murami
czujemy się wzajemnie
że jesteśmy obok, tak blisko
Tak blisko, że czujemy swoje oddechy
czujemy swoje zapachy i myśli
bo już żadne mury nie zabiją naszej miłości
i nie zagubimy się w korytarzach życia

wielbę cię…

Obiecałeś, że w sobotę nie będę sama… że napiszesz to, co dla mnie stworzyłeś
I dotrzymałeś obietnicy.
dostałam ten tekst

Znowu kochanie byłem blisko ciebie
znowu słodka piłem z ciebie
rozkosz, ciepło twych ust
rozkosz, gorąco twych ud.
Znowu oplotłaś mnie nogami
znowu czułaś mnie w swym wnętrzu
rozkosz, ciepło mych ust
rozkosz, gorąco mych ud
Znowu byliśmy w ekstazie
naszych ciał splątanych
W naszym tańcu rozkoszy
W całkowitym zespoleniu
Wielbię dni, gdy oddajesz się bez pamięci
Wielbię dni, gdy moge się w tobie zatopić
Jesteś moja, a ja twój
w naszym cudownym uniesieniu
Jesteśmy bogami…

Moja tęsknota

To jedna z najpiękniejszych tasiemek, które mi przysłałeś Kochany…
Potrzebowałam jej dzisiaj jak tlenu!
Dziękuję… po prostu i aż!!!

Zasypiać bez ciebie, to koszmar
Nie ma Ciebie przy mnie,
nie czuję Twojego ciała…
to jak śmierć dla mnie.
I tak umieram co noc bez Ciebie!
A ja chcę żyć, żyć z Tobą
i budzić się przy Tobie,
Budzić się co rano z nadzieją,
że znowu wieczorem będziesz przy mnie,
gorąca,spragniona i słodka.
I znowu, i znowu, na zawsze
Rano będę widział twoją twarz,
uda rozchylone, piersi nabrzmiałe,
słoki twój brzuch i piękne zakochane oczy.
I będzie już tak na wieki.
Do upadłego, do zatracenia,
Tak jak tylko my potrafimy.
w szaleńczej ekstazie
w miłosnym uścisku
w spokojnym upojenia trwaniu
i wielkiej namiętności….
W naszej miłości.

no tak..!

8-O Tę tasiemkę dostałam dwa tygodnie temu. Nie wrzuciłam jej od razu, gdyż nie mogłam się nią nacieszyć na tyle, aby oddać ją wam w posiadanie. Nawet się nie zastanawiam, dlaczego właśnie ona wywołuje na mojej twarzy cielęce rozanielenie a w sercu wszystko wibruje wzruszeniem.
Jest taka moja… może najbardziej ze wszystkich tu zamieszczonych. Moja, bo taka od niechcenia. Taka po prostu. Taka… ważna!!!
Pokazuje jak bardzo masz mnie pod skórą, w sercu, w głowie, w podświadomości..

Po twoim telefonie wpisuję hasło do komputera…
Źle…
Drugi raz
Żle…
Trzeci raz
Żle…

:-P Aha… Ja wpisuję trzykrotnie „Monika7…0″
A powinno być „Mera7…0″
:) :) :)

do której się modlę…

6
Piękności moja, słodka roszkoszy… gdy zdejmujesz sukienkę płoną ci oczy. Gdy rozpinasz stanik moje ręce wyciągam do ciebie, a gdy zsuwasz majtki jestem już nabrzmiały wielkim pragnieniem.
Chwytam cię mocno byś mi nie uciekła. Dłoń kładę na karku, abyś mi uległa. Wysysam twe usta w pocałunku gorącym, by rozdygotać twoje ciało słodkie. Rozchylam twe piękne uda i wnikam w twoje przecudne wnętrze, by nasycić się naszym zespoleniem. I nakarmić cię uściskiem i mocnymi pchnięciami trzymając w dłoniach twoje piersi nabrzmiałe.
Do nieba nas zabieram… na chwilę… na stałe!!!
Nie ma mnie wtedy na ziemi. W tobie jestem cały!
Mokry od twojej rozkoszy, wnętrzem twym rozpalony.
Chcę tam być wiecznie, nie wychodzić z ciebie.
W niebie jestem Piękna..!
W niebie, bo w Tobie..!
Twój zapach…
Twój oddech…
Twoje pojękiwania słodkie..!
Jesteś moją nagą boginią, do której się modlę!

Twoje uda…

Twoje uda… :) cudowny element Brama do rozkoszy. ☺To jakkby wejście do portu którego wypatruje marynarz wymęczony sztormem. Pięknie wyrzeźbione, gładkie, ciepłe i jędrne.
Zawsze gotowe rozchylić się pod moim dotknięciem i wpuścić moją dłoń w głąb siebie do źródła rozkoszy skrytego między mimi. Wystarczy muśnięcie, a już spragnione dotyku prężą się i pragną więcej.
Tak pięknie łączą się z biodrami, tak ich linia idealnie wplata się w ich krągłość, a potem wpada w twoją talię jak u osy.
A z tyłu ☺ ahhhh… z tyłu ☺ ich smukłość przechocldzi na dwa wzgórza…. ☺ piękne wzgórza. Wzgórza cudnie wysklepione i jędrne…. twardze jak stal…. . Najlepsi rzźbiarze nie odddali by tych kształtów tak jak natura zobiła to z tobą.

Uda…, twoje uda. Bawię się nimi zawsze gdy rozchylone przyjmują moje ciało. Bawię się nimi i gram na nich by rozkosz cię zalała ogromna. Zawsze posłuszne, zawsze gotowe, zawsze gorące i spragnione

coś z prądem

Coś elektryzującego ☺☺
No toooo….. mam taką wizję…. Kiedy już cię zawiodę kochaniem wysoko, do nieba…, każę ci klęknąć przy łóżku z wypiętymi pośladkami, bezbronną z z twarzą na prześcieradle. Dłonie ci złożę na plecach i przytrzymam mocno byś była całkowicie zniewolona ….
Potem moja dłoń zanurzy się w tobie powoli… dwa palce… trzy palce… cztery palce… aż po knykcie
powoli … jednostajnie coraz głębiej i szybciej… Pojękujesz… coraz głośniej i głośniej… brakuje ci powietrza z rozkoszy…
Mój język pracowicie w tym czasie pieści tę drugą dziurkę, dziewiątą bramę… aż robi się mięciutka i pulsuje skórczami…
Przekładam pale do niej… najpierw dwa… potem trzy… i cztery… Płytko… i głęboko… Wchodzę w ciebie nie wyjmując dłoni… i dwie dziurki twoje są wypełnione… i pieszczone rytmicznie…
Wyjmuję palce i przekładam swój członek……… Dziurka druga jest miękka… i szeroka… przyjmuje mnie z rozkoszą… a ja raz za razem… raz za razem głęboko w tobie… mocno… a ty wyjesz… klniesz… warczysz i gryziesz poduszkę… ale nic nie możesz zrobić…. tylko konać w rozkoszy…

o tak… samotność uciekła po pierwszym zdaniu

O tak… senność uciekła po pierwszym zdaniu!!!
23 listopada 2015
Poprosiłam o kolejną tasiemkę, bo dzień w pracy wyjątkowo trudny, a po nich zawsze tak jakość senność uchodzi w niebyt i uśmiech kołysze się na wargach… delikatny i figlarny.
Poprosiłam i dostałam… O tak!!!
Senność uciekła po pierwszym zdaniu!

Tasiemka…hmmm
czym jest tasiemka wobec bezmiaru rozkoszy, głosu, szeptu, śliny, zapachu.
Wobec gładkości skóry, pełnych piersi z nabrzmiałymi sutkami?
Wobec włosów rozrzuconych na poduszce?
Wobec wypiętych pośladków i wygiętych w łuk pleców oczekujących niecierpliwie na pierwsze pchnięcie?
To tylko kilka wyrazów skleconych naprędce…
To nie dłoń wędrująca po twych plecach…
Dłoń podążająca do twej kobiecości, by ją uchwycić w swoje władanie…
Zanurzyć palce w jej mokrym wnętrzu
i przejąć władzę nad twoim ciałem…
Głębiej i mocniej!..
Aż do zatracenia… sluchać twych jęków, skowytu rozkoszy
i każdym pchnięciem potęgować twą rozkosz..
Do omdlenia, do utraty tchu..!
Do szaleństwa!

W środę… w środę sprawdzę to co oczywiste…
Zwiążę z niej piękną kokardkę… ku pamięci..!
A odpowiedż na twoje pytanie: „Czym jest tasiemka..?” jest bardzo prosta: W porównaniu z twoim dotykiem, pocałunkiem, pożądaniem… zupełnie niczym!
Ale… jakże miło ją przeczytać w pracowite popołudnie!!!

W sam raz dla mnie

Kształt twoich bioder tak mi pasuje…
Piersi tak pełne w sam raz dla moich dłoni.
Ciężkie i pełne, pełne rozkoszy
w moich palcach przebiegłych
zabierają cie w niebyt.
Uda przepiękne, które rozchylasz na jeden mój znak na jedno skinienie,
zawsze gotowe by przyjąć rozkosz, którą ci gotuję.
Usta… usta zachłanne, spragnione pieszczot
spragnione rozkoszy mojej męskośći
w szaleństwie pragnienia…
Upajające się rozkoszą z dotyku.
Z pieszczoty, z jego twardości, z moich pojękiwań.
Kobiecość twoja zachłanna i głodna rozkoszy.
Nienasycona choć spełniona jak zawsze.
Zawsze gotowa..
Zawsze otwarta…
tryskająca sokiem rozkoszy od pierwszego pchnięcia
Oczekująca, wygłodniała
cudowna w niekończących się skurczach…
Wbijam się w nią silnie by rozszarpać twoją rozkosz
aż po omdlenie…
aż po słodką śmierc z rozkoszy!

A poza tym

A poza tym kochanie moje…
tak…
rzuciłem się na ciebie jak wariat,
bo głodny i spragniony jestem ciebie…
I całowałem! Całowałem twoje usta, bo głodny ich jestem…
bo smak ich jest nieziemski
ich miękkość i delikatność niebiańska…
i takie ciepłe… takie pożądliwe i spragnione jak moje.
Potrafią być delikatne, aby za chwilę wpijać się chciwie w moje wargi
jakby chciały mnie wciągnąc do wnętrza…
Uwielbiam to…
Uwielbiam całować cię i dotykać…
dotykać i pieścić by zobaczyć
jak dreszcz rozkoszy cię przechodzi…
I wtedy upajam się tym widokiem…
Czuję, czuję całym ciałem te twoje dreszcze
i upajam się.. upajam twoją rozkoszą
Kocham cię Piękna

taka piękna czyli: Patrzyłem na ciebie z zachwytem…

Uwielbiam cię w każdym stroju!
To takie niebywałe, że tak wszystko na ciebie pasuje…
Dziś patrzyłem na ciebie z zachwytem…
Tak pasuja do ciebie krótkie spódniczki i kozaki :) i obcisłe bluzki:)
Hmmmm… jak te twoje biodra podkreślają twoją kobiecość…
masz tak wszystko idealnie „skrojone”
Talia, biodra, nogi i piersi…
Hmmmm… długa szyja i piękna twarz
To wszystko jest takie zgrane, takie dopasowane…
Wiesz, że nie przepadam za długimi spódnicami… ale tobie to pasuje.
U ciebie mi się to podoba.. coś w tym jest… :)
Przemawia przez ciebie taka doskonała kobiecość… a ostatnimi czasy aż kipi…:)

Jesteś piękna Moniś moja… jesteś taka piękna

Nigdy do tej pory tego nie zaznałem…

Moniś moja słodka
Tak szybko minął ten czas, jak jedno mgnienie oka, a to już dwa lata. Dwa lata razem, obok siebie.
Patrzyłem jak rozkwitasz, jak zmieniasz się w piękną kobietę, jak wyzwalasz z siebie wszystkie ukrywane pragnienia. Tylko dwa lata, a czuję jakbym znał cię od urodzenia. Jesteś taka piękna, tak bardzo cię pragnę od pierwszego dnia, od pierwszego razu.
Przy Tobie poczułem miłość, po raz pierwszy miłość i pożądanie. Całe Twoje ciało, cała Twoja dusza to miłość i pożądanie. Nigdy do tej pory tego nie zaznałem. To mój pierwszy raz gdy czuję się kochany i pożądany.
Kocham Cię Moniś, kocham cię bardzo a moje pragnienie Ciebie jest takie ogromne.
Kocham Cię Moniś,
Pamiętaj

Twój Włodek